Czytam swoje zapiski sprzed kilku dni i coraz trudniej mi uwierzyć, że mogłam tak myśleć. Że mogłam tęsknić aż do fizycznego bólu za stałym związkiem, partnerem, przewidywalną codziennością.
Liczba facetów, którzy chcą pocieszać samotną od niedawna kobietę jest imponująca. Stosują w większości dość prymitywny chwyt w stylu "wszyscy faceci oprócz mnie to straszne świnie", ewentualnie wzmacniając tę taktykę grą pt. "głupi musiał być facet, który zostawił TAKĄ kobietę". W sumie to wszystko dość nieskomplikowane i mało oryginalne, co nie zmienia faktu, że kilku z nich było świetnych w łóżku.
Jednyna taktyka, która mnie irytuje to gra pt. "moja żona nie jest taka fajna jak ty". Irytuje mnie nie dlatego, że mam jakieś szczególne skrupuły w chodzeniu do łóżka z żonatymi facetami, ale bardziej dlatego że nie chce mi się wysłuchiwać jakie złe i głupie są żony tych panów.